Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rudolf Prich. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rudolf Prich. Pokaż wszystkie posty

Generałowie Józef RYBAK, Kazimierz DZIERŻANOWSKI, Mieczysław TROJANOWSKI awanse na koniec lipca 1926

Dziennik Personalny Ministerstwa Spraw Wojskowych Nr 31 z 9 sierpnia 1926 r.

Rozporządzeniem Prezydenta Rzeczypospolitej:

Generał Dywizji Józef RYBAK zwolniony został z dniem 31 lipca 1926 r. ze stanowiska Dowódcy Okręgu Korpusu Nr IX w Brześciu nad Bugiem i jednocześnie mianowany na stanowisko Inspektora Armii;

Generał Dywizji Kazimierz DZIERŻANOWSKI zwolniony został z dniem 3 sierpnia 1926 r. ze stanowiska Komendanta Wyższej Szkoły Wojennej i jednocześnie mianowany Dowódcą Okręgu Korpusu Nr III w Grodnie;

Generał Brygady Mieczysław TROJANOWSKI, dowódca 9 Dywizji Piechoty w Siedlcach mianowany został Dowódcą Okręgu Korpusu Nr IX w Brześciu nad Bugiem z dniem 31 lipca 1926 r.


Minister Spraw Wojskowych mianował:

gen. brygady Wacława DZIEWANOWSKIEGO, zastępcę Dowódcy Okręgu Korpusu V Komendantem Doświadczalnego Centrum Wyszkolenia w Rembertowie;
gen. brygady Rudolfa PRICHA, Dowódcę Doświadczalnego Centrum Wyszkolenia w Rembertowie, Komendantem Obozu Szkolenia Artylerii w Toruniu;
gen. brygady Erwina Kazimierza MEHLENA, Komendanta Obozu Szkolenia Artylerii szefem 3 Okręgu Szefostwa Artylerii;


Płk Mieczysław RAWICZ-MYSŁOWSKI odbiera ministrów za pokwitowaniem

16 maja 1926 r. o godz. 15 ppłk dypl. Mieczysław RAWICZ-MYSŁOWSKI (Inspektorat Armii Nr 2 w Warszawie) otrzymał rozkaz od szefa sztabu generalnego udania się z wiceministrem Władysławem STUDZIŃSKIM (podsekretarz stanu w Prezydium Rady Ministrów) i naczelnikiem PILECKIM do Wilanowa po ministrów byłego rządu Witosa.
Trzema samochodami udali się tam natychmiast. W Czerniakowie panowie ci zameldowali się u gen. Stefana DĄB-BIERNACKIEGO i otrzymali otwarty rozkaz do batalionu 1 Pułku Legionowego, który okupował pałac Wilanowski.
Rozkaz polecał wydać płk RAWICZ-MYSŁOWSKIEMU i wiceministrowi Studzińskiemu członków byłego rządu …. za pokwitowaniem.
Na dziedzińcu pałacowym biwakowały kompanie batalionu 1 Pułku pod dowództwem mjr Kazimierza BURCZAKA ze szkoły Podchorążych Piechoty w Ostrowi Mazowieckiej.
Oddziały grupy poznańskiej gen. Anatola KĘDZIERSKIEGO przeszły za łachę wiślaną – biwakowały na Morysinku i w Zawadach. Czekają na przygotowanie transportów.
W prawym skrzydle pałacu od strony portu siedzą na ławkach i spacerują internowani wyżsi oficerowie. Gen. Tadeusz ROZWADOWSKI z gen. Włodzimierzem ZAGÓRSKIM spacerują, prowadząc nerwową rozmowę. Nastrój ogólny bardzo przykry.
Generałowie Bolesław JAŹWIŃSKI, Rudolf PRICH i Marian KUKIEL siedzą milcząco na ławkach, otoczeni grupą oficerów z płk Tadeuszem KURCJUSZEM, MINIEWSKIM, BEYEREM i majorem ZAWADZKIM. Płk Władysław ANDERS lekko kontuzjowany w nogę przebywa z płk Gustawem PASZKIEWICZEM na II pietrze w pokojach sypialnych. Delegacja udaje się do byłych ministrów, mijając pięknie zastawione stoły z podwieczorkiem. Na II pietrze w dwu niewielkich pokoikach stoi 8 zasłanych łóżek. Grupa byłych ministrów oczekuje wysłańców. Uczucie niepewności maluje się na twarzach większości; jedynie panowie WITOS i Jerzy ZDZIECHOWSKI zachowują się z godnością. Pozostali, obdarci i zmęczeni, wypytują się o bieżącą sytuację.
Rozpoczynają się rokowania na temat sposobu przewiezienia byłych ministrów. Mniej zaangażowani politycznie nie chcą jechać z premierem Witosem. Powstaje nawet projekt, aby przewieźć ministrów karetkami Pogotowia, względnie pod znakiem Czerwonego Krzyża.
Ostatecznie jednak zdecydowano się na przejazd autami. Uspokojeni ministrowie zajęli wskazane sobie miejsca w samochodach. W pierwszej limuzynie ze szczelnymi firankami jechali Witos, Władysław KIERNIK i Juliusz MALCZEWSKI oraz konwojujący ich płk RAWICZ-MYSŁOWSKI; w drugim panowie STUDZIŃSKI, ZDZIECHOWSKI i Stanisław GRABSKI oraz jako konwojent kapitan ZDON; wreszcie w trzecim jechali ministrowie MORAWSKI, Jan JANKOWSKI i Stefan SMÓLSKI i konwojent por. Stanisław  ZAĆWILICHOWSKI.
Auta bez najmniejszych przeszkód dotarły do Warszawy. Pan Witos wysiadł na podwórzu sejmowym i udał się do swego klubu, pozostali ministrowie zostali rozwiezieni do domów.