Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Aleksander Skrzyński. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Aleksander Skrzyński. Pokaż wszystkie posty

Dwa tygodnie do przewrotu, a Pan Marszałek jak panienka paluszkiem grozi, bo on nie dyktator ...

Wywiad w „Nowym Kurierze Polskim” z dnia 29 kwietnia 1926 r.

Czy przeżywamy kryzys parlamentaryzmu ?

Przeżywamy na pewno, i przeżywamy go w ostrzejszej formie, niż cała Europa. Ja osobiście przy narodzinach nowego, obecnego sejmu przepowiadałem to w wybranym gronie osób. Pomiędzy obecnymi byli p. marszałek RATAJ i dzisiejszy premier SKRZYŃSKI. Wyraźnie mówiłem, że to przyjdzie, że przyjdzie kryzys parlamentaryzmu.

W czym widzi Pan Marszałek źródła tego kryzysu ?

Jest jedna sprzeczność zanadto silna, aby nie przejawiała się ona stale i ciągle. Według zasady ustroju parlamentarnego – rząd rządzi, sejm sądzi. Gdy zaś zastępuje ją praktyka, że sędzia jest oskarżony, a oskarżony także sędzią, to wówczas musi nastąpić zanik wszelkiego poczucia odpowiedzialności. Zasada bowiem parlamentów, kiedy dawały one zdrowie ludzkości, polegała na tym, że istniała władza wykonawcza, która była sądzona przez wybrane ciała, zwane parlamentem, czy sejmem. Wtedy zaś, kiedy zaczęła się choroba, to to jest zanik podziału między tym, co jest władzą wykonawczą, a władzą, sądzącą tę władzę, musiało zaniknąć poczucie sprawiedliwości, gdyż nie ma jej tam, gdzie nikt za złe czynności nie odpowiada. To jest charakterystyczna cecha kryzysu parlamentaryzmu wszędzie. Powstaje wówczas jak gdyby zabawa w próby rządów całkiem nieodpowiedzialnych i z konieczności formują się wtedy tylko mafie i konwentykle, ze stałymi z ich strony próbami siadania do rządu, tylko cokolwiek inaczej, niż poprzednio. Jest to stan, który demoralizuje to, co jest rządem, i to, co jest sądem. Musi powstać w takim wypadku coś w rodzaju nierządu, którym jakoby Polska zawsze stała.
(....) ciąg dalszy:

 

Niepodpisane oświadczenie Marszałka o spotkaniu w Belwederze 21 kwietnia 1926

Warszawa, 21 kwietnia 1926 r.

Po konferencji w Belwederze Marszałek PIŁSUDSKI podyktował i polecił podać do prasy niżej przytoczone oświadczenie.

Dla uniknięcia fałszywych plotek i przypuszczeń z powodu pobytu Pana Marszałka PIŁSUDSKIEGO w Belwederze, oświadcza on, że rozmowy, które miały miejsce, nie dotyczyły w żadnym stopniu kryzysu gabinetowego.
Toczyły się one, zgodnie z zaproszeniem Pana Marszałka jeszcze w niedzielę, dokoła próby wypracowania nowej ustawy o najwyższych władzach wojskowych oraz interpretacji Konstytucji w związku z uprawnieniami Prezydenta Rzeczypospolitej w stosunku do wojska i obrony państwa.
Rozmowy były prowadzone w tej materii z Panem Prezydentem, z p. Aleksandrem SKRZYŃSKIM oraz z gen. ŻELIGOWSKIM.
Pan Aleksander SKRZYŃSKI przed końcem rozmowy odszedł.
Pan Marszałek, odkładając wyjaśnienie swego stanowiska, które zajął w tej sprawie, podał jedynie do wiadomości, że na zakończenie rozmów wyraził swoją zupełną nieufność w możliwość szybkiego załatwienia w sejmie nowej ustawy; dalej – zaznaczył, że nie będzie w stanie prowadzić żadnej poważnej rozmowy o swojej pracy w wojsku bez cofnięcia z sejmu leżącej tam dotąd ustawy p. SIKORSKIEGO o najwyższych władzach wojskowych, wreszcie dodał, że ostrzega Pana Prezydenta przed użyciem gen. SIKORSKIEGO w pracy czy to w centralnych instytucjach wojskowych, czy to, jak już słyszał, na stanowisku ministra spraw wewnętrznych.

Coraz częściej i z lubością Pan Marszałem mówi o sobie w trzeciej osobie. Ponadto bark jest oznaczenia, kogo oświadczenie miano opublikować w prasie.



Proponuję posty o podobnej tematyce:
MARSZAŁEK PIŁSUDSKI
Ponadto polecam korzystanie ze stale uzupełnianych indeksów:
ALFABETYCZNY INDEKS OSOBOWY
MIEJSCOWOŚCI – UKŁAD WOJEWÓDZKI
ALFABETYCZNY INDEKS MIEJSCOWOŚCI
INDEKS PAŃSTW
KALENDARIUM
INDEKS RZECZOWY
jerzy@milek.eu.org

Marszałek PIŁSUDSKI ostrzega przed generałem Władysławem SIKORSKIM

21 kwietnia 1926 r. przed południem odbyła się w Belwederze konferencja, w której udział wzięli oprócz gospodarza Pana Prezydenta Stanisława WOJCIECHOWSKIEGO, Marszałek Józef PIŁSUDSKI, premier Aleksander SKRZYŃSKI oraz minister spraw wojskowych gen. Lucjan ŻELIGOWSKI.
Rozmowy dotyczyły warunków na jakich Marszałek PIŁSUDSKI ewentualnie wszedł w skład rządu. Głównym warunkiem przedstawianym już od dłuższego czasu jest opracowanie nowej ustawy o najwyższych władzach wojskowych oraz ustalenia ścisłego zakresu uprawnień Prezydenta Rzeczypospolitej w stosunku do wojska i obrony Państwa. Przed końcem rozmowy z Zamku wyszedł premier SKRZYŃSKI, co wiązało się ze sprawami dymisji rządu.
Marszałek Piłsudski, po zakończeniu rozmów oświadczył, iż nie może prowadzić poważnych rozmów na temat swego powrotu do Armii i rządu bez wycofania z Sejmu projektu ustawy gen. SIKORSKIEGO oraz ostrzegł Prezydenta przed powrotem gen. Władysława SIKORSKIEGO do centralnych władz wojskowych lub do rządu w charakterze ministra spraw wewnętrznych.


Marszałek: o sobie w spiżu, o innych w pomyjach

Warszawa, 11 lutego 1926 r.

Wywiad w „Kurierze Porannym”

Wczorajsze posiedzenie Rady Ministrów wzbudziło rozmowy na temat, czy Pan Marszałek nie nabrał większej ufności, niż przy ostatnim wywiadzie ?

Ależ, panie ! System, o którym w poprzednim wywiadzie mówiłem, święci swój najwyższy tryumf w tym posiedzeniu, gdyż nie kryje się nawet wcale – może dlatego, że już nie potrafi – za żadne zasłony przyzwoitości. Czyż nie jest to zabawnym, gdy dla jednego z obecnych ministrów, który zasiadał również i w poprzednim gabinecie (Stanisław GRABSKI, minister oświaty), powodem, dla którego dowodził dokładnie i szeroko potrzeby zaniechania natychmiastowego wycofania znanej ustawy pana SIKORSKIEGO, jest to, że nie można tego uczynić bez dokładnego namysłu i bez wejścia „in meritum” sprawy na specjalnym posiedzeniu Rady Ministrów. Stąd, widzi pan, wynika, że takiemu panu, który z wojskiem, naturalnie, nigdy nie miał do czynienia, nie wystarcza zdanie człowieka, który ze świeżo sformowanym wojskiem odnosił zwycięstwo za zwycięstwem. Prawdopodobnie ten pan, należąc do pewnego stronnictwa, ma patent na fachowca specjalnie wojskowego. Lecz podziwu godną jest odwaga śmieszności, że roztrząsając tę samą sprawę w poprzednim i upadłym ministerium przed wniesieniem ustawy SIKORSKIEGO do sejmu i będąc, naturalnie, obecnym i czynnym przy roztrząsaniu tejże ustawy w sejmie w ciągu roku, nie ma teraz dosyć tej „pięknotki – ustawy”, a chce się nią nasycić i nalubować raz jeszcze, dyskutując ją „in meritum” w rządzie. Widocznie są argumenty, które silnie łączą obu fachowców wojskowych, pana SIKORSKIEGO i danego ministra.
Byłoby więc dziwnym, gdybym mógł mieć jakąkolwiek ufność, że interesy wojska, oprócz zmniejszenia budżetu i podrzucania biednemu gen. ZELIGOWSKIEMU coraz to nowych deficytów z okresu rządów wojskiem jego poprzednika, znajdą zrozumienie w tym rządzie. Przypuszczam nawet, że zamówioną będzie jeszcze jedna komisja historyczna z nowymi czy dawnymi historykami, z udziałem może innych, lecz dobrze znanych generałów, autorów cennych pism historycznych, dla dowiedzenia, że żadne zwycięstwa nie były moimi, lecz wszystkich „Naczelnych Dowództw”, natomiast moimi były wszystkie deficyty, powstałe ze wszystkich nadużyć, które czyniono podczas wojny i podczas pokoju.

Już kilkakrotnie pozwoliłem sobie niepokoić Pana Marszałka pytaniem w sprawie oficjalnych Jego wypowiedzeń się w sprawach wojskowych. Czy mógłby Pan Marszałek obecnie, choć w pewnej mierze, zadowolić ciekawość publiczną, gdyż wiele osób przypuszcza, że jednak pertraktacje z nim miały miejsce, a nawet rozpowszechnione jest mniemanie, że obecnie w wojsku dzieje się wszystko według zamierzeń Pana Marszałka ?

Znana lojalność moja nakazywała mi powstrzymywać się od wyjawienia niektórych moich jasno sformułowanych i zupełnie oficjalnych oświadczeń. Tak więc zaniechałem opublikowania mego drugiego oświadczenia, złożonego Panu Prezydentowi Rzeczypospolitej po sformowaniu gabinetu p. Aleksandra SKRZYŃSKIEGO, bez obsady teki ministra spraw wojskowych. Nie zrobiłem tego, ponieważ p. Aleksander SKRZYŃSKI wyjeżdżał wtedy za granicę, jako minister spraw zagranicznych, reprezentując w ten sposób Polskę. A chociaż nie należę do czcicieli jego polityki zagranicznej, nie umiem trzymać się zwyczajów tego kraju, nakazujących niektórym nawet stronnictwom kompromitować przedstawicieli swej ojczyzny, którzy ją reprezentują na zewnątrz. Przypomnę z własnego doświadczenia moje wizyty, jako Naczelnika Państwa, w Paryżu i Sinaja, i przypomnę upadek ministra spraw zagranicznych SAPIEHY, gdy reprezentował Polskę na posiedzeniu Ligi Narodów w Brukseli.
Nie chciałem więc i w tym wypadku utrudniać sytuacji p. Aleksandrowi SKRZYŃSKIEMU. Nie chcę zaś teraz, gdy tego zaniechałem poprzednio, roztrząsać tego oświadczenia w całości. Nie mogę jednak nie powtórzyć paru zawartych w nim spraw. Jedna z nich jest dokładnie ilustrowana i obecnym problematem, nad którym tak uporczywie chce sobie suszyć głowę rząd dzisiejszy. Mówiąc o sposobie pertraktacji, które odbywały się w sejmie przed sformowaniem koalicyjnego rządu, pisałem między innymi w swoim oświadczeniu: „Wyrażam przy tym swoją wielką obawę, że zgodni z moim ostrzeżeniem, stronnictwa więcej znacznie dbały o swoje prywatne do państwa interesy, niż o interesy moralne wojska – boję się zaś, że w tych materialnych czasach – i o najzwyczajniejsze elementarne potrzeby żołnierza polskiego”. Proponując kandydatów na posterunek ministra spraw wojskowych Panu Prezydentowi, ostrzegłem go również przed pielęgnowaniem tradycji austriackiej w naszym Sztabie i to w następujących słowach: „Radziłbym dla uzdrowienia stosunków pominąć przy wyborze szefa Sztabu jakiegokolwiek oficera z dawnej austriackiej służby sztabu generalnego, a to dlatego, że wydaje mi się, iż czas już zerwać z tradycjami w naszym Sztabie, najgorszej tradycji austriackiego sztabu generalnego. Oficerowie tego typu tak łatwo, niestety, wpadają w papierowy system biurowych sporów i uzgodnień bez końca, że narażają każdą rozpoczętą pracę na nieuniknione zatrzymanie, wprowadzając brak poczucia odpowiedzialności. Wreszcie mają taką skłonność do sekatur i szykan wszelkiego rodzaju i do tolerowania wszelkich nadużyć lub ukrywania ich dla zużytkowania w celu wymuszania, że przypominają najgorsze czasy panowania „K. Stelle” i personalnych oddziałów w sztabach austriackich”.
Nie chcę i tym razem, jak i w samym oświadczeniu, pominąć zastrzeżenia, które brzmiało: „Nie mogę nie zauważyć przy tym, że nie chcę nie pamiętać serdecznie o tych miłych kolegach z austriackiej służby, którzy w pracy tych kardynalnych wad nie posiadali”. Jeżeli więc pan z dymisji gen. Stanisława Hallera, czy z niewprowadzenia na nowe rządy wojskiem autora ustawy o najwyższych władzach wojskowych wnosić by chciał, że wszystko – jak pan mówi – w wojsku dzieje się według mojej chęci lub rady, to się pan myli. Wszak razem jesteśmy świadkami zjawiska, które scharakteryzowałem w poprzednim wywiadzie, gdy w jego zakończeniu powiedziałem, że praca obecna rządu jest wyrównywaniem drogi do powrotu dwu generałów, którzy najbardziej zaszkodzili wojsku i przed którymi ostrzegałem Pana Prezydenta, p. SZEPTYCKIEGO i p. SIKORSKIEGO.

A więc, Panie Marszałku, bez zmiany ?

Bez zmiany.

Proponuję posty o podobnej tematyce:
MARSZAŁEK PIŁSUDSKI
Ponadto polecam korzystanie ze stale uzupełnianych indeksów:
ALFABETYCZNY INDEKS OSOBOWY
MIEJSCOWOŚCI – UKŁAD WOJEWÓDZKI
ALFABETYCZNY INDEKS MIEJSCOWOŚCI
INDEKS PAŃSTW
KALENDARIUM
INDEKS RZECZOWY
jerzy@milek.eu.org

Międzynarodowe Zawody Hippiczne

Sobota, 1 czerwca


Z okazji rozpoczynających się 1 czerwca wielkich międzynarodowych Konkursów Hippicznych, Towarzystwo Międzynarodowych i Krajowych Zawodów Konnych w Polsce podejmowało w przeddzień Konkursów o godz. 12 w południe w sali reprezentacyjnej Ministerstwa Spraw Wojskowych przedstawicieli ekip zagranicznych tradycyjną lampką szampana. Na zebraniu tym, oprócz gości zagranicznych, a więc ekip amerykańskiej, czeskiej, francuskiej, rumuńskiej, węgierskiej, włoskiej i polskiej, obecne były panie, które wezmą udział w konkursach, oraz członkowie ekipy polskiej z płk Karolem RÓMMLEM na czele.
Ponadto obecny był wiceprezes Towarzystwa gen. Juliusz RÓMMEL, zastępujący nieobecnych w Warszawie prezesa Janusza Franciszka RADZIWIŁŁA i pierwszego wiceprezesa Aleksandra SKRZYŃSKIEGO, następnie szef departamentu kawalerii płk Zbigniew BROCHWICZ – LEWIŃSKI, attachat wojskowy, komendant garnizonu płk Bolesław WIENIAWA – DŁUGOSZOWSKI, zastępca szefa gabinetu Ministra Spraw Wojskowych płk KAMIŃSKI, płk STRZEMIŃSKI oraz członkowie Towarzystwa Międzynarodowych i Krajowych Zawodów Konnych w Polsce z prezesem Komisji Technicznej ppłk KARCZEM na czele.
Do zgromadzonych na sali przemówił wiceprezes Towarzystwa gen. Juliusz RÓMMEL, witając serdecznie przybyłych na konkursy jeźdźców zagranicznych i przedkładając im propozycję konkursów. W zakończeniu życzył sukcesów, po czym nastąpiła tradycyjna lampka szampana i dokonano zdjęcia fotograficznego.
Konkursy rozpoczęły się 1 czerwca o godz. 9 serią krajową, o godz. 17 nastąpiło oficjalne otwarcie konkursów. 
 
Proponuję posty o podobnej tematyce:
KAWALERIA
SPORT
Ponadto polecam korzystanie ze stale uzupełnianych indeksów:
ALFABETYCZNY INDEKS OSOBOWY
ALFABETYCZNY INDEKS MIEJSCOWOŚCI
MIEJSCOWOŚCI – UKŁAD WOJEWÓDZKI
INDEKS PAŃSTW
KALENDARIUM